Jak wygląda obecnie rynek juniora? Oczami młodszego programisty!

 

Jak wygląda obecnie rynek juniora? Oczami młodszego programisty!

Ostatnimi czasy można zauważyć, iż niemal jak „na pniu”, w sieci, wyrastają nowe blogi dokumentujące poczynania ludzi starających się spróbować swoich sił w programowaniu. Jest to przejawem swoistego wzrostu zainteresowania branżą IT u niemałej liczby osób. To wzrost spowodowany prawdopodobnie przez ogromne braki kadrowe występujące w tej części rynku. Kuszą też wysokie pensje i dogodne warunki pracy. Parę lat temu sam byłem osobą, która porzuciła swój wyuczony fach, aby spróbować swoich sił w walce z kompilatorem Javy.

Rynek Juniora – Początki

Szczerze mówiąc ciężko mi powiedzieć co jako pierwsze skusiło mnie do programowania. Nie wiem, czy bardziej przyczyną było to, iż nie odnajdywałem się w swoim wyuczonym fachu i czułem, że nie jest to działka, która mnie interesuje. Może bardziej zainteresowały mnie dużo lepsze szanse na rozwój kariery oraz możliwości zawodowe dostępne na rynku IT. Pamiętam, że w momencie, gdy zaczynałem szukać pierwszej pracy (jakieś trzy lata temu), byłem wręcz zaskoczony ilością ofert dostępnych dla początkujących programistów. Dodatkowo, mając porównanie z branżą mechaniczną, zauważyłem też znacznie wyższe wynagrodzenia oferowane dla młodszych specjalistów. Sam proces rekrutacyjny również wydawał mi się dużo bardziej rzeczowy w stosunku do rozmów odbytych w innych dziedzinach przemysłu.

Począwszy od widełek płacowych umieszczonych w większości ogłoszeń, poprzez zwięzłe, rzeczowe i przeprowadzane w miłej atmosferze rozmowy kwalifikacyjne. Można było liczyć też na szybki kontakt z kandydatem. Podczas niego kandydat informowany był nie tylko o (pozytywnym) wyniku rozmowy, ale również o zagadnieniach, które powinien poprawić. W mojej subiektywnej opinii, wszystko to składało się na bardzo przyjemny obraz rynku „juniora” w IT, który przez długi czas pozostawał niezmienny w mojej głowie. Jednakże, mając na uwadze grecką sentencję „Pantha rhei” postanowiłem zrewidować swoje wyobrażenia i skonfrontować je z opiniami innych osób. One w tym momencie swojej kariery znajdują się w tym samym miejscu co ja trzy lata temu. Przygotowując ten artykułu, poprosiliśmy juniorów rozpoczynających (bądź poszukujących) pierwszą pracę o to, aby odpowiedzieli na kilka pytań i wyrazili swoją opinię. 

Moje spostrzeżenia

Na sam początek przedstawię kilka moich własnych spostrzeżeń, dotyczących obecnego rynku. Przede wszystkim, na pewno większość z Was – zaznajomiona z rynkiem – zauważyła potężny wysyp różnego rodzaju szkół programowania. Oferują one wiedzę z zakresu IT. W porównaniu do sytuacji sprzed trzech lat widać na pewno wyraźną tendencję wzrostową. Około trzy lata temu ciężko było trafić na jakąkolwiek szkołę oferującą długotrwałe i dogłębne szkolenia z tego zakresu. Sam nigdy nie byłem wielkim zwolennikiem tego typu zdobywania wiedzy. Mimo to z doświadczenia wiem, że są ludzie, którym takie szkoły pomagają. Jak to się przekłada jednak na same oferty pracy dla juniorów? Przed swoistym „boomem” (który na pewno możecie zauważyć nawet w swoim otoczeniu) do programowania trafiali głównie ludzie z wykształceniem kierunkowym.

Oczywiście zdarzały się wyjątki. Ludzie, którzy trafiali do branży będąc totalnymi samoukami. Ta różnica może znacznie odbijać się na rynku – ilość potencjalnych kandydatów do pracy IT zwiększa się. Przez to pracodawcy mogą coraz bardziej przebierać w kandydatach. Skutkiem tego jest wyraźny wzrost wymagań odnośnie kandydatów. Dla porównania, od początkującego programisty Java trzy lata temu wymagano znajomości przede wszystkim języka (Javy SE), podstaw SQL i absolutnych podstaw poruszania się w systemach kontroli wersji. Oczywiście mile widziana była tutaj znajomość frameworków, ale często nie była ona wymagana. W obecnej sytuacji można zauważyć, że oczekiwania pracodawców wzrosły. Niejednokrotnie oprócz samej znajomości Javy wymagana jest znajomość Springa i Hibernate, zagadnień związanych z bazami danych etc.

Co się zmieniło na rynku IT z perspektywy czasu?

Oczywiście nie chcę tu insynuować, że w przeszłości na stanowisko młodszego programisty mógł się dostać człowiek „ z ulicy” (;-)). Mam wrażenie, że poprzeczka dla potencjalnych kandydatów podniosła się. Kolejną rzeczą, która uległa zmianie w moim mniemaniu, jest ilość ofert pracy skierowanych do początkujących. Mam wrażenie, że gdy ja szukałem pierwszej pracy, to znacznie częściej można było trafić na ofertę stażu czy stanowiska juniora. Nie zrozumcie mnie źle, rynek IT dalej jest bardzo chłonny i ma niesamowite niedobory kadrowe. Mam jednak na myśli spadek ilości ofert dla osób bez doświadczenia.

Spotkałem się z opinią, że paradoksalnie nie jest to związane ze spadkiem zainteresowania firm w zatrudnianiu młodszych programistów, tylko ze wzrostem ilości napływających CV na każdą ofertę pracy. Ponoć ogromny napływ zgłoszeń znacznie utrudnia wyłowienie odpowiedniego kandydata. Firmy decydują się na przerzucenie odpowiedzialności za poszukiwania kandydatów na firmy rekrutujące. Szukają też odpowiednich ludzi na stanowiska swoimi własnymi sposobami, takimi jak targi pracy na uczelniach technicznych czy hackathony.

Rys.  1 Według wielu młodych developerów, wymagania pracodawców odnośnie juniorów ciągle rosną. Czy to prawda?

Według wielu młodych developerów, wymagania pracodawców odnośnie juniorów ciągle rosną. Czy to prawda?

 

Robert z Krakowa

Jako pierwszego chciałbym tutaj przedstawić Roberta z Krakowa. Osobę która od jedenastu miesięcy stara się przebranżowić na specjalistę zajmującego się frontendem. Poprosiłem go aby odpowiedział na kilka pytań dotyczących jego motywacji do zmiany wyuczonego zawodu, przygód związanych z rekrutacją, oraz jego własnej opinii co do stanu obecnego rynku.

„Do programowania zachęciła mnie przede wszystkim łatwość znalezienia pracy, oraz wysokie zarobki. Mam kilku znajomych, którzy zajmują się szeroko pojętą dziedziną informatyki.  Niektórzy z nich są po studiach, paru przechodziło podobny proces jak ja, zmieniając swoją branżę. Po moich studiach dotyczących Chemii, bardzo ciężko jest znaleźć pracę od razu w zawodzie, która odpowiadałaby mi pod względem finansowym. Z podstawami programowania w Pythonie miałem już do czynienia podczas toku moich studiów. Dziedziną, która jednak mnie najbardziej zainteresowała był Frontend (przede wszystkim frameworki JavaScriptowe). Kolejną argumentem, który na samym początku pchnął mnie w tą stronę była (ponoć) łatwość w znalezieniu zatrudnienia. Wiązało się to z rosnącym zapotrzebowaniem na JavaScript. Na samym początku chciałem wybrać Bootcamp przygotowujący do pracy jako programista.

Jako świeży absolwent studiów magisterskich ze słabą dorywczą pracą, nie było mnie w tamtym momencie stać na wydanie tak dużej ilości pieniędzy. Wybór padł więc na samodzielną naukę. Wspierałem się korepetycjami u moich znajomych w tej dziedzinie. Po około 6 miesiącach nauki (czerwiec 2018 – przyp. Autor) postanowiłem zacząć rozsyłać swoje CV, szukając stażu lub pierwszej pracy. Mogę się szczerze przyznać że wysłałem ponad 60 -70 CV, z czego odzew na nie był raczej znikomy, w granicach 10%. Zauważyłem też że ciężko było znaleźć ofertę, która jako cel miałaby osoby z mojej półki doświadczenia, dlatego ofert szukałem wszędzie, wysyłając swoje CV bezpośrednio do firm. Moim zdaniem rynek juniora dwa/trzy lata temu był dużo bardziej przychylny takim osobom jak ja. Mam tutaj pewne porównanie, gdyż w tamtym okresie dwoje z moich znajomych przechodziło przez podobną ścieżkę. Nie pamiętam by mieli takie trudności ze znalezieniem pierwszej pracy.”

Piotrek z Wrocławia

Kolejną osobą, z którą miałem przyjemność rozmawiać, był Piotrek z Wrocławia. Uczeń ostatniego roku studiów magisterskich na kierunku związanym z Informatyką. 

„Programowaniem zacząłem się interesować na poważnie, właściwie dopiero na studiach. Przedtem po prostu raczej interesowałem się wszystkim związanym z komputerem. Począwszy od składania zestawów komputerowych, poprzez grafikę i obróbkę zdjęć, aż do tematów związanych z e-sportem. W moim liceum mieliśmy podstawy HTML i CSS – i to by było właściwie na tyle z tematów związanych z programowaniem. Uważam że w tym momencie rynek Juniora nie zmienił się aż tak bardzo w porównaniu do poprzednich lat. Co jakiś czas zdarza się że dostaję ofertę pracy na LinkedIn, w moim mieście często są organizowane targi pracy (na której większość firm to firmy poszukujące programistów).

Na chwilę obecną powoli zaczynam szukać pracy (na kolejny semestr). Jestem po kilku rozmowach kwalifikacyjnych (z czego dwie były zakończone pozytywnie, aczkolwiek zostały przeze mnie odrzucone z powodu braku możliwości łączenia ich ze studiami). Z poprzedniego doświadczenia zawodowego mam za sobą dwa wakacyjne staże dotyczące programowania i kilka dorywczych prac. Według mnie rynek dalej jest bardzo chłonny na programistów, adminów oraz bazodanowców. Widać to chociażby po osobach z którymi studiuję. Większość tych, którzy szukali pracy, pracuje obecnie w zawodzie. Uważam też, że nie zmieniły się aż tak wymagania odnośnie zatrudnianych osób. Ze swojego doświadczenia nie widziałem, aby jakikolwiek pracodawca wymagał ode mnie czegoś, co totalnie wychodziło poza stanowisko juniorskie.”

Marcin z Wrocławia

Jako ostatnią osobę zapytaliśmy Marcina (również z Wrocławia), który od około trzech miesięcy pracuje jako młodszy programista w języku C#.

„Do zmiany branży na programowanie skłoniła mnie nuda w poprzedniej pracy oraz przede wszystkim zainteresowania. Przedtem pracowałem głównie w bankowości, zgodnie zresztą ze swoimi studiami. Po godzinach bawiłem się Arduino, czy chociażby tworzyłem proste gry. Wybrałem więc język, który pozwoliłby mi na przyszłą pracę w Unity – C#. Na naukę starałem się poświęcić jak najwięcej czasu realizując jakieś proste projekty i wrzucając je na GitHuba. Wiedzę czerpałem głównie z dokumentacji oraz kursów internetowych. Na pewno przy ocenianiu mojej kandydatury przez rekruterów pomogła również znajomość SQL, z którego często korzystałem w swojej pracy.

Zanim poczułem się na tyle pewnie aby wysyłać swoje CV minęło sporo czasu. Praktycznie rok spędziłem ucząc się podstaw oraz bardziej zaawansowanych zagadnień. Odzew na moje CV nazwałbym jako umiarkowany – gdzieś na 4 z 10 wysłanych aplikacji dostawałem odpowiedź. Rozmowy zazwyczaj były bardzo rzeczowe. Często dostawałem po nich feedback nad czym jeszcze muszę popracować. Według mnie rynek juniorów nadal jest bardzo chłonny. Uważam że rok czasu jaki poświęciłem na przekwalifikowanie się to całkiem sensowny okres, jak na to, że dużo rzeczy musiałem uczyć się od podstaw.”

 

A jaka jest wasza opinia odnośnie tego co obecnie dzieje się na rynku młodszych programistów? Czy chcielibyście podzielić się nią z nami? Jeżeli tak, zapraszamy do pisania na marek.makuch@it-leaders.pl lub w komentarzach! 

 

IT-Leaders.pl to pierwsza na rynku platforma łącząca Specjalistów IT bezpośrednio z pracodawcami. Anonimowy, techniczny profil i konkretnie określone oczekiwania finansowe to tylko niektóre z cech wyróżniających platformę. Zarejestruj się i zobacz jak Cię widzi pracodawca.

Może Ci się również spodoba

3 komentarze

  1. Jędrzej napisał(a):

    Fajnie, że nie owijasz w bawełnę. I boję się i nie dam się. Ja z kolei zacząłem uczyć się programowania, bo miałem dość gnicia w swojej pracy. Nie mogłem znaleźć nic ciekawego, może brak szczęścia, może brak życiowej zaradności.Chciałem więcej wolności i nie gnuśnieć jako przekładacz papierków. Wiem, że za kilka miesięcy sam zacznę wysyłać CV i aplikować. Niepokojące jest to, że od juniorów oczekuje się już doświadczenia mida. Trochę jak na początku dekady. Po studiach trzeba było mieć 5 lat doświadczenia. Z pewnością warto uczyć się programowania, ale też robić dużo na jego orbicie, aby nie być kolejnym z tłumu. Stąd moja chęć nauki, wymyślanie aplikacji, uczenie przez tworzenie. I swój blog, który założyłem, aby nie umrzeć że strachu przed tym, co zrobiłem.

  2. raz-putin napisał(a):

    problem polega na tym że 2 z 3 relacji dotyczą Wrocławia miasta które importuje juniorów z innych części kraju
    a na Wrocku świat się nie kończy …

  3. Merci napisał(a):

    Firmy nie wymienię, chłopak nie mógł trafić ani na staż ani na juniora ponieważ go odrzucano.
    Pojechał dorobić w Niemczech tam też aplikował, po ponad roku firma wysłała go do swojego oddziału w Polsce. Dziewczyna z HR do dziś nie może wyjść ze zdziwienia co on tam robi.

    W Polsce są miasta gdzie firmy umieją wprowadzić juniora ukłon na Wrocek i Wawe no i są miejsca często z tymi samymi firmami gdzie po ogłoszeniu można zrozumieć że szukają stażysty z rocznym doświadczeniem komercyjnym.